Z czym kojarzy Ci się CZĘSTOCHOWA? – relacja z II Biegu Częstochowskiego 22-05-2010r. | PogoriaBiega.pl

Z czym kojarzy Ci się CZĘSTOCHOWA? – relacja z II Biegu Częstochowskiego 22-05-2010r.

Z czym kojarzy się Częstochowa? Fanom żużla pewnie z Włókniarzem, czyli jednym z najlepszych klubów żużlowych. Fanom siatkówki z AZS-em, w barwach którego występowali prawie wszyscy najlepsi siatkarze Polskiej reprezentacji. Jednak dla przeciętnego człowieka symbolem Częstochowy jest Jasna Góra, a w szczególności klasztor stojący na niej. Jest to symbol niezłomności, wiary i zwycięstwa narodu Polskiego, miejsce w którym jak najbardziej pasuje hasło – „Bóg, Honor, Ojczyzna”. Od dawna planowałem podróż do Częstochowy, jednak zawsze coś stawało na przeszkodzie. Dlatego, gdy usłyszałem o II Biegu Częstochowskim, bez wahania wpisałem się na listę startową.

Podobnie, jak nasz Półmaraton Dąbrowski, Bieg w Częstochowie z powodu katastrofy w Smoleńsku i żałoby narodowej został przeniesiony z 17 kwietnia, na 22 maja. Trochę ta zmiana daty skomplikowała mi plany, ponieważ był to czwarty bieg w ciągu czterech tygodni, ale kto powiedział, że bieganie jest łatwe?! Bieg ten zainteresował mnie choć w mniejszym stopniu, jeszcze z jednego powodu. Opinię na forum na temat I biegu, były rewelacyjne. Chwalono ten bieg za super atmosferę, nienaganną organizację i trasę wokół Jasnej Góry – trudną i selektywną. Cóż trzeba było to sprawdzić Cool

Nadszedł ten upragniony dzień – sobota 22 maja. Start do biegu był dopiero o godzinie 16, więc nie musiałem się spieszyć z wyjazdem. O godzinie 12 w domu zjadłem na szybko trochę makaronu z sosem, by węglowodany wychodziły mi uszami, włożyłem ostatnie rzeczy do torby i jazda  Po drodze jadąc autem spoglądałem ze strachem na chmury kłębiące się z każdą chwilą coraz bardziej. W czasie jazdy do Częstochowy natrafiłem dwa razy na burzę z gradobiciem. Nawet w pewnym momencie miałem pomysł, by gdzieś na stacji stanąć i przeczekać tą ulewę, bo bałem się, by grad nie powybijał mi szyb w aucie. Jednak jakoś bez uszczerbku w szkle i karoserii dojechałem do Częstochowy. Biuro zawodów mieściło się w starej hali. Udało mi się ominąć kolejki i szybko odebrałem pakiet startowy. A tam dwie niespodzianki. Pierwsza miła – super koszulka biegowa, druga zaskakująca – chip zszyty razem z numerem startowym. Była to dla mnie nowość, bo zawsze chip był przeznaczony do „zamontowania” na nodze, a nie na klatce piersiowej. Korzystając z tego, że miałem jeszcze dużo czasu wybrałem się do klasztoru na Jasną Górę. Długo tam nie byłem, bo do Częstochowy zbliżały się chmury burzowe. Po powrocie do auta, czekałem na burzę, jednak ta, jak się okazało na nieszczęście ominęła rejon Jasnej Góry. Godzinę przed startem, odbyłem swój rytuał – banan + baton + 0,5l napoju energetycznego. Przebrałem się, 30 minut przed startem rozgrzewka – truchtanie, rozciąganie i kilka lekkich sprintów na sam koniec by pobudzić organizm do mocniejszej pracy. Po trzech biegach w trzy tygodnie, potraktowałem ten start ulgowo. Lekki początek, a później druga runda szybciej. Ustawiam się na starcie i nagle zaczęła się duchota – za chmur wyjrzało słońce, było parno, a stojąc wśród tłumu biegaczy ciężko było oddychać. Jak się okazało, była to zapowiedź burzy, która przeszła nad Częstochową po biegu.

Odliczanie: trzy, dwa, jeden…. i zaczęło się Smile  Po starcie zacząłem się przedzierać pomału do przodu. Pomagało w tym ukształtowanie terenu, ponieważ od startu było pod górę, a podbiegi to mój żywioł, więc mijałem kolejne grupki zawodników. Jak się okazało, nie był to jedyny i najtrudniejszy podbieg na trasie biegu. Po nim ostro w dół, zakręt w lewo, trochę płaskiego, ponownie w lewo i kolejny podbieg – krótszy, ale o większym nachyleniu. Po nim lekko w dół, agrafka, a po niej najdłuższy podbieg. Jak to najczęściej bywa, zaraz po nim nastąpił najdłuższy zbieg. Później kolejna agrafka i 100 m do mety… Hehe, ale to jeszcze nie koniec, bo czekała nas jeszcze jedna runda. Zgodnie z planem na drugiej rundzie przyspieszam, mijam jak się później okazało 18 biegaczy i wpadam na metę. Czas brutto 40 minut 21 sek, czas netto o 12 sekund lepszy. Miejsce OPEN – 60/652, miejsce w kategorii M20 – 18/110. Jak na taką trasę i spokojny początek czas bardzo dobry. Gdy emocję opadły i na spokojnie siadłem przed międzyczasami okazało się, że drugie kółko pokonałem w tempie poniżej 4 minut na kilometr. Oby siła i moc, które we mnie drzemią pozostała jak najdłużej!

Na początku zadałem pytanie: z czym kojarzy się Częstochowa? Mnie po tej pamiętnej sobocie będzie kojarzyć się przede wszystkim z super atmosferą, trudną trasą (takie lubię) i z wieloma kibicami przy trasie. Co do samej organizacji, to zgadzam się z komentarzami, że na tej płaszczyźnie bieg jest dopracowany można powiedzieć perfekcyjnie. Cóż na sam koniec, pragnę dodać, że za rok jeśli zdrowie pozwoli przyjadę pod Jasną Górę, by pobiec już z całych sił i złamać na tej trasie 40 minut!

Autorzy zdjęć wg. kolejności:
SportFoto.pl – 2 zdjęcia
Mariusz Kazik – 1 zdjęcie
Jakub Tęcza – 3 zdjęcia

comments