XI Półmaraton dookoła Jeziora Żywieckiego – okiem debiutanta – 28.03.2010r | PogoriaBiega.pl

XI Półmaraton dookoła Jeziora Żywieckiego – okiem debiutanta – 28.03.2010r

Po jakże dla mnie udanym biegu EcoRun w Chorzowie na którym ustanowiłem swoją życiówkę na 15 km, nadszedł długo oczekiwany przeze mnie start. Kiedy w lutym 2009 roku zaczynałem przygodę z bieganiem pomyślałem sobie – jest to bieg w którym chciałbym kiedyś wystartować. Po pierwsze kocham góry, widoki z nimi związane, a po drugie charakterystyka trasy była dla mnie wyzwaniem. Minął ponad rok od tamtego momentu i już wiedziałem, że wystartuję w swym upragnionym biegu! Tym bardziej niesamowita była to chwila ponieważ był to mój debiut na dystansie półmaratonu.

Już kilka dni przed biegiem niecierpliwie oczekiwałem tej chwili gdy stanę wśród kilku setek biegaczy na linii startu. Myślałem jak to będzie. Targały mną różne myśli – czy dam radę, jak mój organizm zareaguje na start na dystansie 21,097 km. Oczywiście biegałem już taki dystans na treningach, ale każdy biegacz wie, że trening to nie to samo co start. Dzień startu się nieubłaganie zbliżał, a ja nie miałem planu jak pobiec. Wbijałem sobie do głowy, tylko jedno – nie daj się ponieść euforii i uważaj na pierwsze kilometry. Dużo dała mi jedna z rozmów z Mirkiem, który podsunął mi (pewnie nieświadomie) świetny pomysł jak pobiec ten bieg. Mirek kilka dni przed startem zwierzył mi się że pobiegnie półmaraton jak wspaniały trening BNP (bieg z narastającą prędkością – przyp. red.) Po kilku godzinach postanowiłem – zrobię to samo, może w tempie z Mirkiem, lub w swoim – trasa wszystko zweryfikuje. Więc przed startem już wszystko było ustalone i można było spokojnie jechać by zdobyć Żywiec Laughing

Dzień startu – pobudka o 6:30, lekkie śniadanko, dopakowanie się i jazda w drogę. Na miejscu byłem już o 8. Tego dnia pogoda nie rozpieszczała. Odczucie zimna było duże i temperatura wydawała się o wiele mniejsza niż była w rzeczywistości. Po odebraniu numeru startowego, powróciłem do samochodu by się zagrzać. Krótka drzemka, godzinę przed startem „dotankowanie” węglowodanów bananem i batonem, a także ostatnie nawadnianie organizmu. Po przebraniu się, oddałem rzeczy do depozytu i wio na start! Kilka chwil przed startem zaczął padać deszcz, który na szczęście przestał wraz z wystrzałem startera.

Na starcie ustawiłem się z tyłu, ponieważ nie walczyłem w tym biegu o super rezultat, tylko o sprawdzenie swojego organizmu. Przed startem zakładałem pobiec lekko na 1:40, jednak z każdym przebiegniętym kilometrem zaczęła się weryfikacja tego rezultatu. Pierwszy kilometr spokojny (5:02), a później pomału zacząłem wpadać w swój rytm. Po ok. 2km dobiegłem do Mirka, wymieniliśmy kilka zdań i dalej swoim rytmem. Po dziesięciu kilometrach spojrzałem na zegarek, a tam wielka niespodzianka – średnia na 1km 4:35. Mając jeszcze spory zapas sił, postanowiłem po 15km przyspieszyć, oczywiście jeśli będą jeszcze siły. Sił z każdym kilometrem nie ubywało. Pomału dobiegałem do najtrudniejszej części trasy – do dwóch podbiegów na 17 i 19 km. Do tej pory na forach nie cichną dyskusję na temat, który jest trudniejszy. Dla mnie ten na 17 km, ponieważ jedynie tam miałem podczas biegu lekki kryzys. Po ostatnim podbiegu, ostro w dół i do mety. Tam już „poszedłem w trupa”. Dobiegając do mety, byłem ciekawy jaki rezultat uzyskam. Ostatnia prosta, wpadam na metę i….

Półmaraton dookoła Jeziora Żywieckiego jest biegiem, który można pokochać. Piękne widoki, atrakcyjna trasa, wspaniała atmosfera, świeże powietrze – to jest to co odróżnia go od większych półmaratonów w metropoliach. Jeśli będę miał okazję –

z wielką chęcią wrócę tu za rok.

Mój rezultat (Jakub Bednarz) – 1h 34min 55sek – jak na debiut całkiem dobry Laughing

Wyniki innych Pogorian:

77. Kwieciak Jarosław – 1h 27min 22sek

184. Dyk Mirosław – 1h 36min 08sek

 

Autorami zdjęć są:  Lucjusz Cykarski, Mateusz „Golon” Golonka.

comments