Relacja z XXIII Półmaratonu Philipsa | PogoriaBiega.pl

Relacja z XXIII Półmaratonu Philipsa

Do Piły wyjeżdżamy w 6 osób: Ja, Dalia, Kaja, Ania, Darek oraz Norbert. Wszyscy z wielkimi nadziejami na pobicie swoich rekordów życiowych. Nic dziwnego: trasa płaska jak stół, z atestem, bogaty pakiet startowy, liczna frekwencja. Tak sobie myślę: jeśli nie tutaj, to gdzie i kiedy? Z drugiej strony mam jednak wątpliwości. Poprawienie życiówki o 4 min. i bieg z prędkością poniżej 4:45 min/km na czas 1h:40 wydaje mi się nierealny. Tym bardziej, że Norbert, z którym miałem biec dłuższą część dystansu, oznajmia mi, że jest na antybiotyku i nie będzie biegł na maximum swoich możliwości.

Do Piły docieramy po 8h. Po drodze zaliczamy kilka restauracji ze „zdrową żywnością” pod nazwą McDonalds czy jakoś tak. Odbieramy pakiety startowe, kupujemy odżywki i udajemy się do hotelu. Wieczorem korzystamy z pasta party, robimy rekonesans miejsca startu, mety i depozytu. W restauracji na rynku spotykamy Aśkę z mężem. Wszyscy w bojowych nastrojach i doskonałych humorach omawiamy strategię na jutrzejszy bieg. Późnym wieczorem wracamy do hotelu.

Nazajutrz już od rana wyczuwa się atmosferę startu. Robi się szum, bo dziewczyny nie wiedzą co na siebie założyć. W których spodenkach wyglądają lepiej: w obcisłych czy luźnych. Ostatecznie 1,5 h przed startem udaje się nam dotrzeć na miejsce startu. I tu niespodzianka. Nie możemy znaleźć depozytu. Pytamy wolontariuszy, ale nikt nie potrafi nas pokierować. Dopiero po półgodzinie znajdujemy depozyt, 15 min. stania w kolejce i szybkim truchtem ruszamy na linię startu. Obowiązkowa rozgrzewka, kilka ćwiczeń rozciągających i każdy z nas ginie w tłumie ponad 2 500 biegaczy. Ja ustawiam się z grupą na 1:40. Jeszcze kilka chwil koncentracji i słyszę wystrzał startera. Pogoda nie nastraja do dobrych wyników. Ostre słońce, temperatura ok. 25 stopni C, ale cóż: Let The Game Begin (Niech zacznie się gra). Zaczynam dość spokojnie. Dostosowuję się do tempa prowadzącego grupę. Na 2 km zaczynam odczuwać to, co działo się w Namysłowie. Pieczenie w żołądku, zgaga i niechęć do kontynuowania biegu. Staram się przetrzymać ten kryzys. Do piątego kilometra spokojnie podążam za gościem z balonikami. Od 6 km kryzys przechodzi i zaczynam przyśpieszać. Moje tempo wzrasta do 4:30 min/km i utrzymuję je przez następne kilometry. Na 10 km przez głowę przechodzi mi myśl: Fajnie by było utrzymać to tempo do końca. Między 10 a 15 km podobno mijam Aśkę (PS: gdzieś Ty się schowała???), stale utrzymując tempo. 16 i 17 km mija bardzo szybko. W pewnym momencie widzę swojego trenera Darka idącego poboczem. Próbuję go zachęcić do dalszej walki, ale bezskutecznie. Dobiegam do 19 km. Od tego momentu zaczynam odczuwać skutki tego tempa. Nogi robią się jak z waty, zaczyna mi brakować energii i wydaje mi się, że zwalniam. Na 20 km patrzę na zegarek: tempo ostatniego kilometra – 4:30 min/km. Myślę sobie, że ostatni kilometr pobiegnę już na luzie 5:00÷5:30 min/km, ale nagle widzę zegar na chodniku ‒ wyświetla czas 1h:32min. Wtedy zaczynam biec coraz szybciej. 21 km mijam z czasem 4:20 min/km, a na metę wpadam z czasem brutto: 1:36:59.

Na mecie odbieram medal i napoje. To co było dla mnie nierealne stało się faktem. Poprawienie rekordu życiowego o ponad 7 minut jest dla mnie wielkim sukcesem.

Po biegu spotykam się z Dalią, która też pobiła życiówkę. Po chwili widzimy Kaję wpadającą na metę również z nowym rekordem życiowym. Następny jest Norbert, a później Ania i Darek. Dowiaduję się później, że za mną przyleciała Asia również z nową życiówką.

Wszyscy spotykamy się w umówionej restauracji, gdzie uzupełniamy utracone zapasy glikogenu. Do domu wracamy w nocy. Wszyscy w doskonałych humorach i z wynikami prognozującymi dobre czasy w cyklu jesiennych maratonów.

A oto nasze rezultaty:

Pozycja

Zawodnik

Czas

Uwagi

226

Delewska Dalia

1:29:27

nowa życiówka i złamane 1:30

481

Domińczyk Rafał

1:36:52

życiówka! (Pogoria Biega)

541

Grzegórzko Joanna

1:38:05

życiówka! (Pogoria Biega)

833

Delewska Kaja

1:43:32

życiówka!

926

Brzózka Norbert

1:44:54

(Pogoria Biega)

1537

Szulc Anna

1:55:45

1615

Laksa Dariusz

1:56:51

 

PS. Chciałbym szczególnie podziękować mojemu trenerowi Darkowi Laksie za przygotowanie do tego biegu.

Rafał Domińczyk

comments