Relacja z IV Biegu Ulicznego w Brzeszczach ‒ 01.09.2013 | PogoriaBiega.pl

Relacja z IV Biegu Ulicznego w Brzeszczach ‒ 01.09.2013

Brzeszcze to miasto do którego mam sentyment. Co roku są tam rozgrywane dwa biegi, dlatego musiałem chociaż w jednym wystartować. A że nie startowałem w biegu w lutym, nie miałem wyjścia i musiałem pobiec w IV edycji biegu jesiennego. Również musiałem tam pobiec ponieważ jest to jedyny bieg w którym startuję od pierwszej edycji. Może za kilkanaście lat będę wyczytywany jako jeden z nielicznych, który wystartował we wszystkich edycjach. W ubiegłym roku uzyskałem tam wynik ciut powyżej 58 minut, co było świetnym zwiastunem formy przed maratonem. W tym roku również miał to być ostatni sprawdzian przed maratonem.

Tej niedzieli pogoda jak na tę porę roku była rewelacyjna – oczywiście tylko do szybkiego biegania. Od rana lekko siąpił deszcz, temperatura oscylowała w granicach 15 stopni. Z Justyną wyjechaliśmy z Dąbrowy zgodnie z planem. Na miejscu byliśmy około 1,5 godziny przed startem, więc był jeszcze czas na spokojne odebranie pakietu, a także porządną rozgrzewkę, która w takich warunkach jest szczególnie ważna. Przyznam się szczerze, że nie spoglądałem specjalnie na mapę trasy, ponieważ co mogło się zmienić od poprzedniego roku. Po pojawieniu się na linii startu już lekkie zaskoczenie – start został przesunięty o około 50 metrów. Stoimy na starcie i tu niespodzianka, bo widzę Zbyszka Pierzynkę, który miał już skończyć z bieganiem, a tu takie miłe zaskoczenie. Odliczanie i biegniemy. Początek spokojnie, po kilku metrach doganiam Zbyszka, który biegnie ramię w ramię z K. Baderą. Żaden z nich nie odpuszcza. Zabieram się z nimi. Wiem, że na tej trasie najtrudniejszy jest fragment pomiędzy 3 a 7 km, dlatego biegnę początek spokojnie. Pierwszą piątkę pokonuję w 18:51. Na 6 km czuje, że tego dnia mogę pobiec mocniej i odrywam się od Zbyszka na najtrudniejszym podbiegu pod przejazd kolejowy. Zabieram ze sobą jednego biegacza, z którym jak się okazało będziemy podążać razem przez kolejne kilometry. Dobiegamy do 8 km i tam zaczynamy biec po zmienionej trasie. Zmiana bardzo mi się spodobała, bo co prawda podbieg był dłuższy, ale do wodopoju mieliśmy z górki, a nie jak wcześniej zaraz po podbiegu. Lepiej się pije gdy człowiek nie ma zadyszki spowodowanej biegiem pod górkę. Druga piątka jak w zegarku 18:51. Na 11 km znowu pod lekką górkę i tak przez kilometr. Postanawiam przyspieszyć i odrywam się od kolegi z którym biegłem. Dwunasty kilometr wychodzi w 3:33, czternasty 3:41. Zbliżam się do dwóch zawodników biegnących przede mną. Ostatni kilometr został radykalnie zmieniony. Wbiegamy na stadion z drugiej strony, by później przez tunel pojawić się na bieżni. Czułem się niczym olimpijczyk. Choć bieżnia na stadionie w Brzeszczach znacząco odbiega od tej olimpijskiej, tego dnia odczucia były zupełnie inne. Finisz był na tyle mocny, by na ostatnich metrach wyprzedzić jeszcze jednego biegacza. Ostatnią 5-tkę pokonałem w 18:22 sekundy, a więc o pół minuty szybciej niż dwie poprzednie. Czas jaki uzyskałem znacząco mnie zaskoczył. Przed startem w tym biegu chciałem złamać 58 minut. Kilka dni przed startem, przeliczając moje tegoroczne wyniki coraz większy apetyt miałem na złamanie 57 minut. I to się stało. Blisko było nawet złamanie 56 minut, ale i tak jestem bardzo zadowolony z uzyskanego wyniku. Czas jaki nabiegałem to 56min 04sek, a więc 2 minuty szybciej niż w roku ubiegłym. Ten czas dał mi 16 miejsce OPEN i 6 w kategorii M20.

Co o tym biegu myśleć. Oczywiście same pozytywy. Warunki idealne do szybkiego biegania. Jedyną przeszkodą był mocno wiejący wiatr, ale i on w tym dniu bardzo mi nie przeszkadzał. Za niską opłatę na mecie każdy zawodnik dostał ciekawy medal. Dodatkowo pierwsze 150 osób odbierało zaraz po przebiegnięciu mety techniczną koszulkę z materiału oddychającego. Mój wynik tego dnia pięknie oddaje sentencja z medalu: „Jeśli nie chcesz ‒ znajdziesz powód, jeśli chcesz – znajdziesz sposób”. I ja tego dnia chciałem! Jedynie po raz kolejny żałuję, że na tym biegu byłem jedynym przedstawicielem naszego stowarzyszenia.

Film z biegu dostępny jest w tym miejscu.

Jakub Bednarz

comments