Powitanie Wiosny – Silesia EcoRun – 21 marzec 2010r. – RELACJA | PogoriaBiega.pl

Powitanie Wiosny – Silesia EcoRun – 21 marzec 2010r. – RELACJA

Powitanie Wiosny – Silesia EcoRun – 21 marzec 2010r.

Chociaż niektórzy biegacze z naszej grupy Pogoria Biega mają już za sobą pierwsze starty w tym roku to tradycją stało się, że udział w Powitaniu Wiosny jest uroczystym otwarciem sezonu startowego. W tym roku bieg po raz pierwszy odbył się w Parku Chorzowskimi po raz pierwszy został nazwany Silesia ECO RUN czym Organizatorzy podkreślili swoje ekologiczne zaangażowanie. Przejawiło się ono między innymi w zbieraniu zużytych baterii, zielonych koszulkach i medalach z drewna.Ale od początku! Jedziemy do Chorzowa… Biuro Zawodów ma być przy samym

Stadionie Śląskim, który właśnie jest w remoncie. Wjazd na teren Parku – dycha… Płacimy w nadziei, że pieniądze z parkingu będą przeznaczone na utrzymanie terenów zielonych. W zamian parkujemy pod samym Biurem Zawodów. Jeszcze jest wcześnie i dziewczyny dopiero kompletują pakiety startowe. Wita nas serdecznie Agnieszka z zaprzyjaźnionej Grupy Doliniarze.com, która jest mocno zaangażowana w organizację imprezy. Szybciutko odbieramy numery startowe, wybieramy rozmiary koszulek i już jesteśmy pełnoprawnymi zawodnikami. Co rusz spotykamy znajome twarze i atmosfera robi się przyjazna. Na horyzoncie pojawiają się Iwonka z Bartkiem i z Jaśkiem, w oddali przemknął Mirek, nie widać Jarka ale… Jarka zobaczyłam dopiero na starcie . Póki co jeszcze szybka rozgrzewka i rozciąganie na parkowych alejkach pomiędzy przyglądającymi się z zaciekawieniem (mam nadzieję, ze nie z politowaniem) spacerowiczami. Dzień jest ciepły i spragnione wiosny tłumy wyszły na pierwszy spacer w tym roku. I od razu taka niespodzianka – biegacze! „Popatrz synku – pani biegnie” tłumaczy mamusia swojej nieletniej latorośli.

Punktualnie o 11.00 po krótkich przemówieniach, których i tak nikt nie słyszał z powodu kiepskiego nagłośnienia nastąpił start. Wypasieni biegacze ruszyli w zawrotnym tempie do przodu, za nimi biegowa klasa średnia, ja kontroluję tył stawki. Mijam dwa zakręty i przede mną wyrasta górka. No ładnie… i tak ma być trzy razy. Chyba dopada mnie pierwszy kryzys. Walczę… Co ja tu robię?! Wyprzedzają mnie biegacze ale mimo to ja opanowuję nerwy. Tak – to kryzys mentalny, dam radę. Za kolejnym zakrętem trasa staje się bardziej łaskawa i stromy podbieg rekompensuje nam długim zbiegiem. Łapię oddech. Teraz już będzie dobrze. Biegniemy obok bramy ZOO i z powrotem w stronę linii mety. W Parku coraz więcej spacerowiczów, którzy za wszelką cenę próbują udowodnić biegającym, że ich wcale nie widzą. Kibicują tylko nieliczni kontuzjowani biegacze i rodziny startujących. W zasadzie wszyscy stoją zebrani w rejonie startu/mety. Pokonuje pierwsze okrążenie. Co chwilę ktoś się przyłącza by po paruset metrach pobiec do przodu własnym tempem. Byle nie dobiec ostatnia… Znowu górka – dramat. Żyję nadzieją, że po jej pokonaniu czeka mnie 1,5 km z górki. Jest dobrze. Łapię oddech, mijam ZOO, a mnie mijają wypasieni biegacze. Acha, oni już kończą, a ja… No cóż… Mija mnie Mirek, mija mnie Jarek. Nie ! O, nie! Ci z kijami mnie nie wyprzedzą! Wpadam na metę ale niestety jeszcze jedno okrążenie przede mną. Iwonka robi mi zdjęcie. Z resztą nie tylko ona. Na dwóch okrążeniach około 10 osób zrobiło mi około 20 zdjęć. Może dlatego, że tak wolno się poruszam i łatwo mnie sfotografować. Przede mną ostatni raz górka. Łojezu! Nie mogę biec, nogi jak z waty. Przechodzę w szybki marsz. Nigdy więcej zawodów… Ale przecież nie mogą mnie dogonić ci z kijami. Dobra.., już z górki. Dobiegam do ZOO… Biegaczy coraz mniej. Jeszcze jakaś młoda dziewczyna chce biec ze mną… Mam nadzieję, że nie z litości. Niestety nie wytrzymuje mojego tempa i …przyspiesza. Dobiegam do mety żywa. Na mojej szyi ktoś wiesza medal – ekologiczny, drewniany. Chyba nie tylko ci na końcu dostali drewniane? Ledwo wracam na parking. Muszę chwile posiedzieć, pomyśleć i zebrać siły na to żeby się przebrać. Jeszcze żurek i pamiątkowe zdjęcia. Kolejny udany start zakończyłam życiówką na dystansie 15 km.  Czas na Półmaraton Dąbrowski!

Ula Kotowska

Od lewej: Iwona Zuba, Piotr Kulpecki, Ula Kotowska i Bartosz Szotek
W zawodach uczestniczyli także: Jarosław Kwieciak, Mirosław Dyk oraz Jan Pinkosz.
Pogoria Biega 🙂

 

comments