Nasza ekipa | PogoriaBiega.pl

Nasza ekipa

Chcesz do nas dołączyć ? Świetnie !!! Czekamy na Ciebie w każdy wtorek o godz. 19:00 na Pogorii 3 (przy molo) w Dąbrowie Górniczej. Szczegółową informację o miejscu naszych spotkań znajdziesz TUTAJ.


Ekipa Stowarzyszenia Pogoria Biega:

AGNIESZKA NOWAK – Bieganie???!!! Jeszcze nie tak dawno uważałam to za największą karę, ale przecież największy sukces to pokonywanie własnych słabości. Obecnie motywacja i ambicje biegowe są coraz większe, choć i tak każde dobiegnięcie do mety jest dla mnie wygraną i daje przeogromną radość. W tym całym pędzie warto jednak się na chwilę zatrzymać i zintegrować z innymi biegaczami – i to jest w bieganiu najfajniejsze.
MONIKA KRUCZEK – Biegam, bo lubię siebie kiedy biegam, bo wciąż pamiętam radość po przebiegnięciu pierwszego półmaratonu, oraz satysfakcję i spełnienie, które daje ukończenie maratonu.
Gdy widzę jakiegoś biegacza lub biegaczkę podczas treningu, uśmiecham się i myślę, że fajnie jest być jedną z nich. Bo w bieganiu nie chodzi przecież o „chęć pokonania innych, a o potrzebę bycia z innymi”. Dlatego też, od 2011 roku należę do Stowarzyszenia Pogoria Biega 🙂
JUSTYNA STEFANIAK – W styczniu 2011 r. pomyślałam – przebiegnę Półmaraton Warszawski… a zostały mi niecałe trzy miesiące żeby się przygotować praktycznie od zera… wtedy jeszcze nie biegałam. Chyba nigdy nie zapomnę tego uczucia kiedy wracałam z Warszawy z medalem na szyi za ukończenie biegu, dumna z siebie jak nigdy w życiu, chociaż na trasie nie było łatwo… Tak to się wszystko zaczęło… i od tamtej pory biegam… Na razie… nie dla rywalizacji, nie dla wyników, tylko… dla siebie… bo jak to ktoś kiedyś powiedział – Bieganie uczy człowieka siły do walki z samym sobą… a ja jeszcze wiele muszę się nauczyć…
NATALIA MISIEWICZ – Cześć, bieganie nie tylko pomogło mi w zrzuceniu nadmiernych kilogramów, pokazało też, że bycie aktywnym wspaniale wpływa na kondycję, samopoczucie oraz na inne aspekty życia. Dzięki tej znienawidzonej w liceum aktywności fizycznej wzrosła moja samoocena, pewność siebie oraz wiara we własne możliwości. Poznałam wielu wspaniałych ludzi, z którymi spędzam wolny czas na trenowaniu. A najlepszą nagrodą dla mnie za cały ten czas poświęcony na bieganie są starty w zawodach biegowych.
JAROSŁAW KWIECIAK – Maratończyk, triathlonista, uczestnik sztafety pływackiej w Dąbrowie Górniczej z wpisem do księgi Guinessa rok 1987. Maraton Warszawski rok 1986, 1989. Bieganie to życie i pasja, to wiele satysfakcji i pozytywnych emocji. Umiem docenić trud i poświęcenie sportowca. Wiem co to porażka i zwycięstwo!
MARCIN ŻAK – Moja przygoda z bieganiem zaczęła sie w 2007 roku i oby trwała jak najdłużej.
PIOTR KULPECKI – Podobno biegacze dzielą się na tych, którzy za czymś gonią i tych, którzy przed czymś uciekają. Chociaż w tym roku stuknie mi kategoria M40 to mam nieodparte wrażenie, że jeszcze należę do tych pierwszych. W planach na ten rok mam między innymi maraton poniżej 3:15, półmaraton poniżej 1:30, oraz Bieg Rzeźnika na 75 km w Bieszczadach.
BARTOSZ SZOTEK – Jak biegnę to czuję, że żyję! Ten sport miał i ma na mnie olbrzymi wpływ. Dzięki niemu poznałem wyjątkowych ludzi. Poznałem lepiej siebie! Kiedyś zaczynałem od biegów sprinterskich. Obecnie startuję w biegach ulicznych na dystansie od 5 do 42km. Moim celem jest poprawienie swojego najlepszego wyniku z 1997r. w biegu maratońskim. Poza bieganiem jest jeszcze rower szosowy i pływanie. Moim marzeniem jest start w triatlonowych zawodach Ironman.
JAKUB BEDNARZ – Swoją przygodę z bieganiem zacząłem w marcu 2009 roku. Wcześniej miałem 4 letnią przygodę z kolarstwem szosowym, lecz musiałem z nim skończyć z braku czasu. Na początku bieganie miało dla mnie być tylko sposobem na utrzymanie dobrej formy, jednak po pierwszym starcie poczułem ducha rywalizacji. Obecnie w planach na sezon 2012 ponowne zejście w maratonie poniżej 3h, pobiegnięcie półmaratonu poniżej 4 min/km i oczywiście Bieg Rzeźnika. Pozdrawiam Kuba.
ZBYSZEK SZWEJ – Bieganie to nawyk. Odkąd w 2007 roku Jarek namówił mnie do pobiegnięcia „w mierzonym czasie”, przebiegłem parę razy. Cele? Życie wyznacza nam czasem całkiem niespodziewane. Bieganie z pewnością pomaga je osiągać. To naprawdę smakuje.
TOMASZ SKUTA – 105% mocy. Więcej o mnie: www.skuta.org
RAFAŁ DOMIŃCZYK – Biegać zacząłem 4 lata temu, najpierw samotnie a od maja 2010 roku z grupą „Pogoria Biega”. Dzięki spotkaniom w grupie miałem możliwość uczestniczenia w wielu biegach, imprezach i projektach realizowanych wspólnie. Jestem jednym z uczestników projektu „Pogoria Challenge”. Stałem się zawodnikiem wielu biegów o których wcześniej nawet bym nie słyszał np.: „Półmaraton Jurajski”, „Półmaraton Św. Mikołajów”. Dzięki wsparciu grupy zostałem maratończykiem w Warszawie. W planach półmaraton w Goteborgu i maraton w Poznaniu.
PAWEŁ DOMAGAŁA – Biegam bo lubię!
PAWEŁ NIEDBAŁ – Swoją przygodę z bieganiem rozpocząłem… właściwie sam dokładnie nie pamiętam kiedy. Biegam odkąd sięgnę pamięcią – czy to za piłką na podwórku, czy na lekcji wf w podstawówce. Od zawsze lubiłem biegać i sprawiało mi to niezwykłą przyjemność (ku zdziwieniu moich rówieśników). Będąc w szkole średniej zaprzestałem treningów z powodu kontuzji. Do sportu wróciłem na półmetku studiów i od tego czasu trenuję regularnie starając się poprawiać swoje osobiste rekordy. Członkiem stowarzyszenia „Pogoria Biega” jestem od kwietnia 2011 roku.
NORBERT BRZÓZKA – Sportowo aktywny od zawsze: piłka nożna, koszykówka, bieganie, pływanie, rower, triathlon, sporty siłowe. W zawodach startuję od I Półmaratonu Dąbrowskiego w 2008 roku i od tych zawodów zawsze układam swoje plany startowe. Biegam dla przyjemności, towarzystwa i zwiedzania Polski. Uwielbiam biegać w górach i po lesie (Ojców, Beskidy i Bieszczady). Więcej o mnie i o moich startach na http://www.maratonypolskie.pl/mp_index.php?dzial=2&action=72&code=6839
ANDRZEJ STEFANIAK – W szkole bieganie było karą, potem przebiegnięcie 2 minut koszmarem. Jak dało się 30 minut biec bez przerwy, to dało się i 60 minut. A potem półmaraton. I wydawało mi się, że już wszystko sobie udowodniłem, że się da, że mogę, że cel osiągnięty. A gdzie tam! Maraton też przebiegłem! A jaki mam cel? Biegać kiedyś w M70.
DAREK PAJDA– Jako, że jestem człowiekiem aktywnym z bieganiem miałem do czynienia od dawna – w różniej formie i z różnym skutkiem 🙂 Systematycznie biegam od 2010 r. Na razie mam za sobą pięć maratonów i tyle samo półmaratonów oraz kilka innych biegów na krótszych dystansach.Plany na ten rok:
Ukończenie ostatniego maratonu wchodzącego w skład „Korony Maratonów Polskich” w Warszawie.Plany na przyszłość:
Bardzo ambitne… między innymi ultramaraton – bieg 7 dolin na dystansie 100 km. oraz „Triathlon Poland” na dystansie długim Ironman w Borównie.
Zachęcam wszystkich do biegania i odkrywania swoich możliwości, gdyż: „Niemożliwe nie istnieje” 🙂
MICHAŁ KACZMAREK– Biegam od zawsze żeby poczuć że „La vita e bella”, biegam z Pogorianami żeby móc dzielić się tymi chwilami.
KRZYSIEK SOBÓR– Przebiec maraton to byłoby coś!… Marzenie z lat młodzieńczych, i choć zaczęło się od maratonów rowerowych MTB, trwało kilka lat i było super, to z różnych przyczyn musiałem to ograniczyć. Wtedy alternatywą miało stać się bieganie, utrzymanie formy, no i lokalny patriotyzm miłośnika sportu, a więc Półmaraton Dąbrowski.Bieganie pokochałem niemal od pierwszego treningu (zawsze bardziej lubiłem biegać niż chodzić) i po trzech miesiącach przygotowań start w półmaratonie, a później to już z górki, a i czasem pod górkę, bo właśnie bieganie po górach to jest to, co ostatnio bardzo mnie zachwyciło. Cieszę się, że przede mną jak zdrowie pozwoli J jeszcze przynajmniej 30 lat biegania po górach i nie tylko.
MICHAŁ MAJCHRZYK – Biegam, bo całe życie byłem w ruchu i jakoś trudno mi sobie wyobrazić, żeby było inaczej. Nutka rywalizacji również towarzyszy mi od zawsze, ale z racji wieku zaczynam na pierwszy plan wysuwać względy zdrowotne – choć nie zawsze to wychodzi. Bardzo lubię góry i chciałbym troszkę więcej tam pobiegać, ale do tego muszę być solidnie przygotowany na równinach. He, he… wystarczy tej pisaniny, bo jeszcze zrobi się z tego autobiografia 😉
MAREK PRYMAS – Nigdy nie byłem aktywny sportowo, a biegać wręcz nienawidziłem. Co najwyżej w szkole sprint na 100 m. W 47 wiośnie życia, gdy moja waga przekroczyła 105 kg postanowiłem wreszcie coś ze sobą zrobić. Najpierw ponad rok biegania na bieżni mechanicznej w fitness klubie, a od wiosny 2011 r. na świeżym powietrzu. Po 30 latach palenia, zamieniłem nałóg tytoniowy na biegowy, i biegam 5-6 razy w tygodniu. Ukończyłem na razie 5 maratonów i kilkanaście połówek. Udało mi się zarazić wirusem biegowym kilka osób wśród rodziny i znajomych. Dzień bez biegania to dzień stracony!
ADAM POLKO – w pracy zajmuję się studiami nad rozwojem miast i regionów, więc bieganie pozwala mi na lepsze ich poznanie. Każdy wyjazd, czy to zawodowy, czy turystyczny rozpoczynam od wrzucenia do walizki butów do biegania. Dotarłem już do takiego etapu, że nie biegam po to, aby mieć kondycję, ale mam kondycję po to, aby móc zawsze biegać. Biegam, bo jak pisze Murakami „Żeby wytrwać w czymkolwiek, trzeba utrzymać rytm”. Przygotowania do startów w biegach długodystansowych pomagają mi utrzymać rytm w realizacji innych długoterminowe przedsięwzięć.
MICHAŁ PTAK – Biegam od jesieni 2010 roku. Moją pasją zaraziłem już kilka osób, tych najbliższych oraz współpracowników. Moim celem biegowym na najbliższy czas jest zejście w półmaratonie poniżej 1:30:00 oraz wystartowanie w maratonie. Dodatkowo Agencja reklamowa S 90, którą prowadzę, stworzyła obecną stronę internetową Stowarzyszenia oraz zapewnia jej obsługę techniczną i promocję.
GRZEGORZ STYCZEŃ – „Zaczęło się od truchtania, co by zrzucić kilka kg z brzucha drania. I tak się spodobało, że po 2 latach Maraton Wigry się wygrało”. Biegam, bo to super sposób na życie. Życie jest wtedy bogatsze, pokonujesz siebie i swoje słabości. Od kiedy przestałem biegać, a zacząłem trenować, zauważyłem, że to jest jak pasta do zębów ‒ zawsze można wycisnąć trochę więcej. Zamierzam zatem z tej tubki wydusić ile się da.https://www.facebook.com/biegigrzegorz?ref=hl
ZBYSZEK SIKORA – Swoją przygodę ze sportem rozpocząłem od kolarstwa górskiego i szosowego. Proza życia i obowiązki rodzinno-zawodowe spowodowały, że odstąpiło się od tego rodzaju aktywności. Szukałem innego sposobu na zrzucenie „brzucha” i padło na bieganie. Biegam dopiero 2 lata. W maju przebiegłem Półmaraton Silesia, otrzymując koszulkę pamiątkową z napisem Silesia Maraton, i szczerze mówiąc, nie czuję się w niej dobrze, bo jeszcze nie przebiegłem takiego dystansu. W 2014 roku jak zdrowie pozwoli postaram się być już godzien by ją nosić. 🙂