KIETRZ-ROHOV dla Zuzi | PogoriaBiega.pl

KIETRZ-ROHOV dla Zuzi

KIETRZ-ROHOV dla Zuzi

11-06-2011


Miasto i Gmina Kietrz położona jest na Nizinie Śląskiej w południowej części województwa opolskiego nad rzeka Troją na historycznym szlaku między Śląskiem i Czechami. Pierwsza wzmianka o miejscowości datuje się na rok 1266.

Historia, położenie, archeologia, rezerwaty przyrody wszystkie te interesujące elementy Gminy przemawiają aby przy okazji Półmaratonu zobaczyć i zwiedzać.

Słyszałem o Kietrzu wiele pochlebnych opinii oraz o bardzo wymagającej trasie, niebawem miałem okazję po raz pierwszy startując tu o tym się przekonać.

Jesteśmy z Mariuszem i Elżbietą o 9.00 w Biurze Zawodów. Bez kolejki sprawnie odbieramy numery startowe oraz pakiety startowe. Piękna słoneczna pogoda powoduje, że większość zawodników także i my, przebieramy się w samochodach i po chwili wybiegamy na rozgrzewkę. Do 10.00 pozostało niewiele czasu.

Start wyznaczono kilometr od Biura Zawodów na wzniesieniu. Ustawiamy się, Ela robi fotki, widzimy szybki wywiad z ciemnoskórym zawodnikiem, strzał z armaty i ruszyliśmy.

Żar leje się z nieba, pierwsze  kilometry trasy to lekki zbieg, ale po dwóch kilometrach zaczynają się długie podbiegi, niekiedy ostre także nawierzchnią szutrową – rozmawiam z Zuzią.

Po kilku kilometrach niezauważalnie wbiegamy do Czech po jednej i drugiej stronie granicy przepiękne widoki, zbiegi i długie podbiegi – momentami brakuje tchu  – rozmawiam z Zuzią. Co kilka kilometrów mijamy punkty z wodą i odświeżania, doping wolontariuszek wpływa na nas jak balsam. Wspaniale przemyśleli to organizatorzy, gąbka z wodą na głowę i jedna myśl byle do Polski – do mety. Słońce grzeje i daje się we znaki, co kilka kilometrów widać zawodników na ostrych podbiegach którzy nie dają rady, zatrzymują się, łapią oddech, zaczęli za szybko – myślę. Ale każdy wiedział że lekko nie będzie… Czuję wyraźny brak świeżości, biegnę ciężko i cały czas rozmawiam z Zuzią .

Ostatnie 2 kilometry do mety, przyspieszam i biegnę z Arturem z Rybnika – „biegnij swoje nie czekaj na mnie” słyszę, ostatni kilometr daje ile maszyna pozwoliła, rozmawiając z Zuzią.

Meta, słyszę swoje nazwisko, chwiejąc się ze zmęczenia podchodzę do uśmiechniętych dziewczyn które zawieszają medal, za chwilę jestem w objęciach żony.

Po chwili widzę Mariusza który przekracza linię mety, idzie uśmiechnięty „ciężko było ale warto” słyszę. Jesteśmy w komplecie. Kąpiel  i udajemy się do olbrzymiego namiotu na poczęstunek zorganizowany przez organizatorów. My ucztujemy, organizatorzy  wręczają nagrody. Wspaniała oprawa tego kameralnego fantastycznie zorganizowanego biegu. Pamiątkowe 9 dukatów z okazji 690-lecia nadania praw miejskich dla Kietrza otrzymał każdy z uczestników, techniczna koszulka, pamiątkowy kubek, czapeczka ,torba okolicznościowa, piwo,  napój nie licząc poczęstunku . To wszystko pokazuje nam jak organizatorzy dbają o swoją wypracowaną markę na krajowym rynku biegowym.

 

Półmaraton w Kietrzu był okazją do osobistych przemyśleń , do spotkań kolegów

i koleżanek z tras biegowych oraz okazją do ciekawych rozmów. Prawdziwa feta  i atmosfera biegowego święta, życzliwi mieszkańcy i organizatorzy Kietrza. Będę tu wracał.

Półmaraton  Kietrz-Rohov dedykuje mojej ukochanej wnuczce Zuzi, która będzie poddana operacji ratującej  życie i musi walczyć. Zuziu niech moja moc, moc biegacza, maratończyka spłynie na ciebie  i doda ci sił.

Słoneczko moje wygrasz i zwyciężysz. Jestem tego pewny. Czekamy na ciebie.

comments