II Międzynarodowy Bieg Górski LIMANOWA FOREST 03-04.07.2010 | PogoriaBiega.pl

II Międzynarodowy Bieg Górski LIMANOWA FOREST 03-04.07.2010

II Międzynarodowy Bieg Górski LIMANOWA FOREST 03-04.07.2010r

„DO NIEBA,  DO PIEKŁA”

Gdybym wiedziała co kryje się pod nazwą „bieg górski”
Ale od początku.
Do Limanowej wybraliśmy się w prężnym czteroosobowym składzie Ania (Nuśka), Agnieszka (Psonia), Mirek (Adamus), Maciek (Ciutek). Nasza podróż rozpoczęła się w piątkowe popołudnie. Po miłej przejażdżce samochodem dotarliśmy do Łąkty Górnej, gdzie zostaliśmy ugoszczeni w domu u Ciutka. Mimo, że nasze grono małe, wieczorna integracja przy ognisku była obowiązkowa. Rano z entuzjazmem, w doskonałych nastrojach wyruszaliśmy do Limanowej. Na start biegu towarzyszącego (18 km) zostaliśmy przewiezieni autobusami. Droga była długa, ale urozmaicona opowieściami Tusika. Mieliśmy wrażenie, że wywożą nas na koniec świata, ale choćby nawet to wiedzieliśmy, że z głodu nie umrzemy, gdyż na trasie miało na nas czekać 1500 lodów dostarczonych przez sponsora. Start znajdował się na Przełęczy Św. Justa – 486m n.p.m. w Łososinie Dolnej, z której rozciągał się piękny widok na Jezioro Rożnowskie. Trasa zapowiadała się niezwykle interesująco.

Z małym opóźnieniem wystartowaliśmy. Rozpoczęliśmy od krótkiej górki, a potem bardzo długiego zbiegu. A co zapowiada długi zbieg – oczywiście jeszcze dłuższy podbieg. W mojej ocenie (czyli początkującego i jeszcze raczej miernego biegacza) trasa była bardzo wymagająca, ale i urokliwa: dwa bardzo długie i dość strome podbiegi, kilka krótszych mniej lub bardziej stromych. Pełen „szacun” dla każdego kto je wszystkie w całości pokonał. Chyba im dalej tym było łatwiej i sympatyczniej. Metą biegu była Miejska Góra 716m n.p.m., z której można było podziwiać panoramę Limanowej i okolic.

Duże brawa należą się Ani i Mirkowi za przebiegnięcie trasy w znakomitym czasie. Ja osobiście składam podziękowania Maćkowi, który poświęcił swoje ambicje biegowe i pokonał ze mną trasę w iście „rajdowym” stylu. W trakcie naszego biegu: spożyliśmy 6 lodów, podziwialiśmy piękne „okoliczności  przyrody”, uskutecznialiśmy akcję „sprzątanie świata” (czyli pustych butelek po poprzednich biegaczach), ja zbierałam polne kwiaty no i jeszcze starczyło czasu na sesje zdjęciową. Cool

Całe szczęście, że część naszej grupy chwilkę na nas poczekała, więc razem schodząc z góry do centrum Limanowej mogliśmy zobaczyć co nas czeka następnego dnia.
Wieczór oczywiście upłynął pod znakiem integracji: ognisko, kiełbaski, dwie gitary, śpiewy no i niezmiennie dalej lody. To już także kolejny bieg, na którym zadziwiła mnie ilość przywiezionych przez biegaczy wypieków własnej roboty – pycha – w końcu to przecież węglowodany.
Bieg główny w niedzielę (6,5 km) przewidziany był na godzinę 15.00 co pozwoliło nam dobrze się wyspać, a potem zrelaksować na basenie.

Przed startem mocna rozgrzewka i … ruszyli. No i wtedy zaczął się prawdziwy „hardcore”. Przewyższenie na odcinku 3 km wynosiło 300m co oznacza pod górę, pod górę, i jeszcze bardziej pod górę. Ja znowu gdyby nie Ciutek nie wiem jak dałbym radę. Po pierwszych 500 m moja psychika była na wysokości pięt. Całe szczęście Maciek nie dość że sam biegł to jeszcze początkowo pchał mnie pod górę. Mimo to wspinaczka była fantastyczna. Potem już tylko ze szczytu Miejskiej Góry zbieg na łeb, na szyję i byliśmy na mecie. Nasze kolana trochę to na pewno odczuły. Oczywiście wielkie gratulacje dla Ani, która w grupie wiekowej wywalczyła 3 miejsce. Widząc te jej iskry w oczach przed każdym startem, niezwykłą energię oraz potrzebę rywalizacji (jak najbardziej zdrową) to wiem, że jeszcze wiele sukcesów przed nią. Tak trzymać Aniu!

A więc podsumowując weekend jak najbardziej należy zaliczyć do wyśmienitych. Podziękowania dla Tusika za organizację. Za rok na pewno wrócimy, mam nadzieję w większym składzie. Dla mnie osobiście to kolejna rzecz, która do niedawna wydawała mi się niemożliwa, więc tym bardziej jestem zadowolona, choć teraz wiedząc co mnie tam czeka za rok muszę się bardziej przygotować – zwłaszcza psychicznie. No i oczywiście cudowną sprawą jest możliwość poznania kolejnych wspaniałych ludzi.

 

Nasze wyniki:

Bieg towarzyszący 03.07.2010r (18 km)

  • Kochanek Anna 2:10:26,8
  • Nowak Agnieszka 2:46:00,8
  • Dyk Mirosław 2:10:26,6
  • Mierzwa Maciej 2:46:01,9

Bieg główny 04.07.2010r (6,5 km)

  • Kochanek Anna 00:37:32,6
  • Nowak Agnieszka 00:46:26,6
  • Dyk Mirosław 00:33:38,3
  • Mierzwa Maciej 00:46:26,5

 

GALERIA ZDJĘĆ

Autorzy zdjęć: Anna Kochanek i Mateusz Golonka

comments