Ach co to był za weekend – XI Półmaraton Hajnowski (21.05.2011) | PogoriaBiega.pl

Ach co to był za weekend – XI Półmaraton Hajnowski (21.05.2011)

Półmaraton Hajnowski jest to impreza, która ma swój jedyny niepowtarzalny klimat. Zaczynając od zapisów, które w normalnym przypadku trwają miesiącami, a tu z powodu limitu potrwały ok. 2 godziny. Niepowtarzalna jest także atmosfera biegu, a także imprezy towarzyszącej, która tradycyjnie odbywa się w sobotni wieczór.

Cały weekend rozpoczęliśmy już wcześnie rano w piątek. Po zapakowaniu wszystkich rzeczy w czwórkę wyjechaliśmy z naszego kochanego Zagłębia by podbić ziemię Hajnowską. Trochę się bałem tej podróży. Powiem szczerze, że jeszcze tak daleko autem jako kierowca nie jechałem, a także bałem się by auto nigdzie nie stanęło. Jednak moje obawy były bezpodstawne. Droga do Hajnówki zajęła nam ok. 8 godzin. Po dojechaniu na miejsce zameldowaliśmy się w „Przyjaznym Domku”, który w rzeczywistości był przyjazny dzięki rewelacyjnej właścicielce, która była bardzo sympatyczną osobą z rewelacyjnym akcentem J. Po rozpakowaniu rzeczy po raz pierwszy wyruszyliśmy do biura zawodów. Okazało się, że przybyliśmy trochę za wcześnie ponieważ firma mierząca czas nie dostarczyła chipów. Po prawie godzinie czekania postanowiliśmy iść coś zjeść co okazało się w Hajnówce bardzo ciężką misją do realizacji. W końcu postanowiliśmy sami coś ugotować. Po powrocie wspólnymi siłami przygotowaliśmy pyszny makaron. Oj było to bardzo energetyczne jedzenie. Następnie zaatakowaliśmy jeszcze raz biuro zawodów, gdzie udało się już bez problemu odebrać chipy. Później po powrocie poszliśmy wcześnie spać, by w dzień startu być wypoczętymi.

Sobota rano. Energetyczne śniadanie, spakowanie potrzebnych rzeczy i jazda na start honorowy, gdzie zostaliśmy wprowadzeni przez orkiestrę do amfiteatru. Mogliśmy się poczuć jak Gladiatorzy, którzy wkraczają na arenę. Następnie kilka spraw organizacyjnych, start honorowy i po 200 metrach biegu wsiedliśmy do autobusów, które zawiozły nas do Białowieży. Tam rozgrzewka i o godzinie 12 start ostry. Co do samego biegu to trasa Półmaratonu Hajnowskiego jest praktycznie płaska, ma kilka lekkich podbiegów, a co za tym idzie zbiegów, ale nie są one aż tak bardzo zauważalne. Jedynie w czasie biegu może przeszkadzać monotonia trasy, bo praktycznie cały dystans jest przeprowadzony drogą asfaltową przez puszczę. W dniu biegu przeszkadzało jeszcze jedno – straszny upał i skwar lejący się z nieba. Mimo zacienionej trasy upał dawał wszystkim ostro popalić. Ja mimo lekkiego treningu po powrocie do biegania po kontuzji cicho liczyłem na złamanie 1,5 h. I wszystko szło dobrze, aż do 15 km gdzie zacząłem tracić około 10 sekund na kilometrze. Na 18 km już tak porządnie mnie ścięło, że 19 i 20 km wyszedł niestety ok. 5 minut na kilometr. Ostatecznie padnięty wpadłem na metę z czasem 1 h 31 min 56 sek. Michał i Paweł zjawili się na mecie trochę później, ale byli nie mniej zmęczeni. Po odebraniu rzeczy z depozytu poszliśmy na dwudaniowy obiad zorganizowany przez organizatora, później szybka kąpiel i powrót do amfiteatru na ceremonię wręczenia nagród. Po niej nastąpiła kolejna cześć, czyli Impreza w stylu kozackim.

Autobusami podjechaliśmy do pobliskiej wioski do ośrodka agroturystycznego Sioło Budy. Muzyka grana przez zespół Horpyna, wędliny, boczek, smalec własnej roboty, świetny bigos, pieczony dzik, piwko i napój wysokoprocentowy zwany „duchem puszczy” – to wszystko składało się na niezapomnianą imprezę. A resztę niech oddadzą zdjęcia – tego nie da się po prostu w zwyczajnych słowach opisać Cool

Na sam koniec przydałoby się jakieś podsumowanie. Ale co tu podsumować. Powiem tylko tyle – jeśli organizatorzy zachowają formę tej imprezy drodzy Pogorianie MUSICIE TAM BYĆ W PRZYSZŁYM ROKU!!!

 

A o to nasze wyniki:

28. Bednarz Jakub 1:31:56
157. Michał Zygmunt 01:56:32
198. Paweł Domagała 02:04:42

comments