VIII Międzynarodowy Bieg Skawiński 15-05-2010r. | PogoriaBiega.pl

VIII Międzynarodowy Bieg Skawiński 15-05-2010r.

Skawina, równa się życiówka – relacja z biegu w Skawinie 15-05-2010r.

Na początku mojej relacji kilka słów o Skawinie. Jest to malownicze miasteczko położone niedaleko Krakowa. Nazwa miasta pochodzi od przepływającej przez nie rzeki Skawinki. Rzeka ta w XIII wieku nosiła nazwę Sakuina, którą w tłumaczeniu z języka staropolskiego można przetłumaczyć jako: „kręcenie się”. Jest to związane z charakterem rzeki, która płynąc z wartkim nurtem, co chwile wiję się licznymi meandrami. W Skawinie znajduję się kilka zabytkowych kościołów, a także renesansowy pałacyk, który zachował się z czasów gdy Skawina była wsią służebną dworu krakowskiego.

Było trochę historii, a teraz wracajmy do czasów dzisiejszych. Przed Skawiną biegłem tylko w jednym biegu na 10 km (Rybnik – grudzień 2009) w którym uzyskałem czas poniżej 42 minut. Po pierwszych jesiennych starach postanowiłem, że muszę poprawić ten wynik i jeśli zdrowie pozwoli zejść poniżej 40 minut. Trasa w Skawinie była idealna do tego – praktycznie płaska. Plusem tej trasy jest jej charakter, czyli 5 km w jedną stronę i powrót. Na takiej trasie jest czas na to by wpaść w swój rytm i biec nim prawie non stop. Już wcześnie zaznaczyłem sobie ten bieg w swym kalendarzu, jednak z powodu przełożenia Półmaratonu Dąbrowskiego i Biegu Częstochowskiego mój wyjazd do Skawiny stanął pod znakiem zapytania. Tak się wahałem, aż do momentu rozmowy z Mirkiem, który mnie przekonał jednak do niego. Opłaciłem startowe i spokojnie nastawiałem się psychicznie na walkę z czasem. W międzyczasie Mirek poinformował mnie, że nie ma możliwości pojechać do Skawiny, więc zostałem sam na polu walki. Cóż przynajmniej dostałem od Mirka wytyczne jak najlepiej pobiec na złamanie 40 minut i po części do tej taktyki się dostosowałem.

Bieg odbywał się popołudniu, więc przed wyjazdem zjadłem jeszcze michę makaronu, spakowałem swoje biegowe ciuchy i wyjechałem do Skawiny. Na miejsce dotarłem z niewielkim poślizgiem, ponieważ już w mieście palił się jeden z budynków z pobliskiego zakładu pracy. Spaleniznę było czuć w czasie biegu, ale tego dnia jak się okazało nic mi nie było w stanie przeszkodzić przed zrobieniem nowej życiówki. Biuro zawodów, jak i meta mieściły się w pięknym skawińskim parku, w którym znajduje się pałacyk, o którym wspominałem na samym początku. Po odebraniu pakietu startowego wróciłem do samochodu, godzinę przed startem odbyłem swój rytuał, przebrałem się, oddałem rzeczy do depozytu i wyruszyłem na rozgrzewkę. Była to chwila prawdy, ponieważ na ostatnim treningu (we wtorek) poczułem ból w kostce i od tamtej chwili nic nie biegałem. Jak się później okazało było to zbawienne dla mojego organizmu, ponieważ złapałem przez te kilka dni świeżość. Kostka na szczęście nie bolała. Po rozgrzewce, udałem się na linie startu, który w tym roku został przesunięty z parku, na pobliską drogę. Przez to trasa straciła niestety atest.

Plan był taki – zacząć spokojnie, a później po nawrocie przyspieszyć. Pierwszy kilometr – 3:35 min/km. Znacznie za szybko. Później między 2-6 km czas był w normie 3:55 – 4:00 min/km. Czas na nawrocie – 19:17 min, a był jeszcze zapas sił. Ten dzień należał do mnie i ostanie 4 km pobiegłem już na maksimum swoich możliwości. Ostatecznie wbiegłem na metę z czasem 38 min 11 sek.!!

Kilka dni po starcie przeanalizowałem ten bieg. Zastanawiałem się co wpłynęło na taki rezultat. Na pewno psychiczne nastawienie, świeżość, którą złapałem przed startem. Wielki wpływ miała także idealna pogoda – pochmurno, około 20 stopni. Nie wliczam w to innych czynników, które miały pewnie nie mniejszy wpływ na ten start. Podsumowując bieg w Skawinie, jest to impreza, którą z czystym sumieniem mogę każdemu polecić. Super organizacja, szybka trasa – nic nie trzeba więcej by bić na tym biegu swoje rekordy. Cóż największym problemem, który może jedynie przeszkodzić w uzyskiwaniu super rezultatów w Skawinie to pogoda. Więc biegaczu apel do Ciebie – Skawina, równa się życiówka!!!

Kliknij tutaj aby zobaczyć galerię zdjęć ze Skawiny – Mateusza „Golona” Golonki

comments